Luty 2018. Moja siostra spodziewa się swojego trzeciego dziecka, ja spodziewam się nowej kamery. Oczekiwanie wzrasta.

Jest pierwsza w nocy, dzwoni telefon, to mój szwagier, zaczynają się skurcze i musimy jechać do szpitala. Pyta się, czy mogę przyjść i zaopiekować się dziećmi. Już jestem w drodze, będę niańczył moich  dwóch siostrzeńców.

Mam już mój nowy aparat. Moja siostra wciąż czeka w szpitalu na nowe dziecko, ale maleństwo nie chce wyjść. Wygląda na to, że skurcze były fałszywym alarmem. Jest nadzieja, że ​​uda jej się opuścić szpital, i jest szansa na zrobienie sesji ciążowej. Mamy dwa tygodnie do terminu.

Lekarz zezwala na powrót  do domu. Po dniu odpoczynku organizujemy sesję zdjęciową. Pożyczamy czarne kotary na tło. Przygotowujemy rekwizyty i szukamy inspiracji na Pintereście.

 W dzień zdjęć spędzam poranek, przygotowując sprzęt i rekwizyty. Mieszkanie zamienia się w studio fotograficzne.

Rozpoczynamy sesję. Na początek zacząłem tworzyć odpowiednią atmosferę do sesji. Testuję oświetlenie, relaksująca jazzowa muzyka gra w radiu w tle. Po kilku próbnych zdjęciach wygląda na to, że jesteśmy na dobrej drodze.

Mamy też małego pomocnika, czteroletni syn mojej siostry jest w domu i zdecydował, że chce być naszym asystentem przez cały dzień. Wyzwanie rośnie. Nasz mały pomocnik chce być w centrum uwagi. Próbuję zrobić ujęcie z góry. Moja siostra leży na pozycji. Jesteśmy gotowi do zdjęcia, stoję na drabinie. A nasz mały asystent /pomocnik zdecydował, że to dobry moment, aby rozpocząć grę i zaczyna zmieniać ustawienia i nie pozwala nam zrobić zdjęcia. Próbujemy go przekonać, że będziemy bawić się z nim po zrobieniu zdjęcia, ale nic nie działa. Postanawia położyć się obok mamy, szybko decyduję się skorzystać z tej okazji, mówię mu, aby spojrzał w górę i nie ruszał się. Udaje mi się zrobić trzy zdjęcia, jedno wyszło cudownie. Twarz małego jest bezcenna, a moja siostra wygląda pogodnie. Nazwałem to zdjęcie “Leżę i czekam …”

Powoli inni członkowie rodziny zaczynają wracać do domu. Rozpoczyna się bójka pomiędzy dwoma braćmi, którzy chcą mieć zdjęcie z mamusią. Robię kilka ujęć w różnych pozach i garderobie, a na koniec robimy rodzinny portret grupowy. Jest prawie niemożliwe, aby zgrać całą czwórkę członków rodziny i jednocześnie przygotować ich do zdjęcia. Chłopaki droczą się nawzajem jak typowi bracia. Koniec dnia, sesja jest skończona i wszyscy wydają się zmęczeni, ale szczęśliwi (łącznie z fotografem) spędzili dzień, bawiąc się razem jako rodzina.

Ten dzień przypomniał mi, że nie zawsze jest możliwe zrobienie tego, co było zaplanowane, że musimy płynąć z prądem, chwytać każdą możliwą okazję, gdy tylko się pojawi, i uchwycić każdy wyjątkowy i szczególny moment, ponieważ to te momenty, które nie są planowane, czasami wychodzą lepiej niż wszystko, co zamierzaliśmy. Wspaniale było móc włączyć całą rodzinę w sesję brzuszkową, zobaczyłem także, ile to znaczy dla każdego członka rodziny, jakie emocje wywołuje i jak te momenty są bezcenne …

Zapraszam na sesję zdjęciową – kontakt.

Jeśli znasz kogoś, kto chciałby przeczytać ten artykuł, udostępnij go. Dziękuję Ci bardzo.

Paweł Dobrowolski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Looking for Something?